Moje myśli zaprząta dziś artykuł "Uszarpani"(Polityka nr 7(2846),autorka: Martyna Bunda), poruszający temat systemu opieki nad niepełnosprawnymi dziećmi w Polsce,a raczej jej braku.
W pierwszej chwili po zakończeniu lektury byłam zamurowana...Ktoś nareszcie opisał całą moją historię,bez słodzenia, głaskania.Opowieści o matkach,które opłakują nienarodzone zdrowe dziecko, po narodzeniu tego niepełnosprawnego. Żałoba po marzeniach,planach, nadziejach,rozpacz...Świetnie, że temat doczekał się swojej premiery w szerokim świecie, poza dusznymi szufladami uczelnianych bibliotek, gdzie spoczywał dotąd w pokoju obleczony w mądre słowa prac magisterskich i doktorskich,których nikt nie czyta.
Chwała Autorce za to, że odarła z płaszczyka bohaterstwa wspaniałe Matki Polki, przyznając im prawo do złości na dziecko, zmęczenia walką o wyszarpywanie od instytucji pomocy,która teoretycznie jej latorośli jest ustawowo zapewniona.
Pani Bunda w dosadny, nie pozostawiający złudzeń sposób przedstawia niewydolność systemu,dla którego dziecko jest kaleką,plączącą się pod nogami nauczycielom mającym szlachetną misję niesienia kaganka oświaty,a co coś śmie przeszkadzać w jej realizacji.Bo trzeba by się nim zająć, dostosować program nauczania do jego potrzeb, czasem leki podać,wykazać nieco więcej cierpliwości?Po co?Od tego jest matka(bo ojciec, jeśli w ogóle wytrzymał tę traumę narodzin "uszkodzonego"dziecka,nie jest przecież od wychowania, a dalsza rodzina już dawno się odsunęła,bo nie daj Boże jeszcze będą musieli pomóc,a oni przecież nie potrafią.).
Jest tylko jedno "ale".W całym tym systemie szpital-rodzina-szkoła ginie dziecko...Gdzie ono jest?Gdzie ja byłam?Zlana z mamą?Bez osobowości,często nawet bez imienia tylko z diagnozą medyczną i tą wynikającą z baterii testów psychologicznych.Gdzie jestem ja?32letnia kobieta-nie-to-dziecko-co-trzeba?Gdzie są inne dzieci?Te, które teraz mają swoją szansę na życie?Czy musi tak być?
W ostatnim akapicie tego smutnego artykułu dostrzegłam nikłe, ale jednak,światełko w tunelu. Mamy, spotykając się na blogu piszą o tęsknocie za własnym życiem,które porzuciły "dla dobra dziecka",jedna z nich woła:"CZAS TO ZMIENIĆ!".
Wierzę, że ten idiotyczny stereotyp bezpłciowego, będącego za mgłą dziecka i jego dzielnej,bohaterskiej Matki Polki-cierpiętnicy da się zmienić!Nie rząd,nie Ministerstwo Edukacji Narodowej czy Ministerstwo zdrowia, ale właśnie my.Dzieci, za mgłą, podobno "nie takie",ale kiedyś w końcu pokochane i mamy,które są pięknymi,silnymi kobietami....Marzy mi się dzień,w którym zobaczę artykuł napisany właśnie przez taką mamę albo mądre,dorosłe i myślące"dziecko"...poza naszym"polskim piekłem".AMEN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz