1) Nie należy pytać mnie, czy potrzymam sobie sama nogę w górze, gdy leżę na brzuchu. Żadnej z moich nóg nie jestem w stanie utrzymać w tej pozycji i kropka.Prywatnie jestem tancerką o "alternatywnej motoryce", w gabinecie pacjentką z uszkodzonym rdzeniem kręgowym ;-).
2) Będę wdzięczna, jeśli lekarz zlecający leczenie lub objaśniając mój stan zdrowia zechce łaskawie spojrzeć na mnie i mówić DO MNIE, zamiast patrzeć na osobę mi towarzyszącą * i mówić "ona" lub co najwyżej "pani Magdalena".
3) * jeśli już wszedł ze mną do gabinetu ktoś, to tylko dlatego, że panie pielęgniarki często są bardzo zatroskane o stan swojego kręgosłupa i obarczają obowiązkiem udzielenia mi pomocy kogoś z rodziny. Wcale przy tym na mnie nie patrząc, co sprawia, że czuję się tak,jakby to leżanka* potrzebowała natychmiastowego zaopiekowania-nie ja.
4) Nie rozumiem, dlaczego leżanki i inne stoły są często tak wysoko, że nawet bardzo sprawna osoba poruszająca się na wózku, lub niskiego wzrostu nie jest w stanie samodzielnie położyć się na niej.No, chyba, że wykaże się przy tym imponującym talentem gimnastycznym.
5) Na razie tyle, ciąg dalszy nastąpi.
Dziękuję Państwu za uwagę :-).
Powyższy wpis nie dotyczy wyłącznie kobiet,ale część pierwszą(która pojawi się wkrótce)tak właśnie zatytułowałam, więc się tego trzymam.
OdpowiedzUsuńHej Magda,
OdpowiedzUsuńwlasnie trafilam na Twojego bloga. Podoba mi sie ten ironiczny humor choc czasem bardziej czlowiekowi do lez niz dosmiechu. Niesamowicie laczysz to w swoich notkach.
Bede zagladac :)
Pozd
DorotaS.